występują w milionie wersji, u mnie zwykle są to wariacje na podstawie aktualnej zawartości lodówki
moje minimum to:
- placki tortilla (można robić samemu, ale jeszcze nie oszalałam; kupuję gotowe, całkiem przyzwoite są w biedronce 4szt. bodajże 3,59zł)
- coś sosowatowego - zwykle pesto (klasyczne lub rosso)
- coś zlepiającego - żółty ser
- 'wkład', czyli co mam akurat w lodówce
dziś wersja mix, czyli z dodatkiem składników 'na zimno'
- 'na ciepło': tortilla, pesto, papryka czerwona, żółty ser, zioła
- 'na zimno': pomidor, rzodkiewka, kiełki rzodkiewki, ser wędzony
1. tortillę smarujemy pesto, po jednej stronie (bo tak wygodniej się składa) kładziemy pokrojoną dość cienko paprykę, na to ser i zioła (tu mix z chilli 'tosty z narożnika' kamis)
2. tortillę składamy na pół, włączamy na najmniejszy ogień, pacamy, aby było w miarę płaskie, jak się zarumieni (nie zwęgli!), to przerzucamy na drugą stronę
3. w czasie, kiedy tortilla się podgrzewa, przygotowujemy składniki 'na zimno'4. zdejmujemy tortillę z patelni, szybko rozkładamy, wsypujemy składniki 'na zimno'
5. ekspresowo zamykamy i pacamy, żeby spłaszczyć
6. po chwili (kiedy rozpuszczony ser sklei nam wszystkie składniki), możemy ciąć (mniej składników na 3 części, więcej składników na 2) i podawać :)
pewnie można by zmajstrować do tego jeszcze dodatkowy sos 'do maczania', ale ja takich rzeczy nie jadam
oczywiście można się postarać i kupić składniki specjalnie skomponowane, można też ładnie podać, itd., ale to wszystko jest już opcjonalne i przeznaczone dla aspirujących PPD
ach, lubię to! <3
OdpowiedzUsuńV.