Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muffiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muffiny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 grudnia 2012

VI - muffiny bananowe z płatkami owsianymi

w mojej lodówce zbyt długo mieszkały 3 małe banany - jak tylko pojawiły się brązowe kropki stały się dla mnie na surowo niejadalne (nie znoszę przejrzałych, wiem, że zdrowsze, ale 'prawidłowy' banan powinien być raczej zielony)
jako że brązowe kropki zajęły już dziś całą powierzchnię bananowej skórki, a wieczór sprzyjał terapii wypiekowej, powstały śniadaniowe muffiny bananowe z płatkami owsianymi

tym razem zmodyfikowałam nieco przepis podstawowy, który zamieściłam w notce o muffinach snicersowych

mokre - zamiast jogurtu i mleka zmiksowane 3 małe banany (albo 2 większe) + ok. 200ml mleka
suche - odrobinę mniej mąki (2 niepełne szklanki) + 2/3 szklanki płatków owsianych

1. tak jak zawsze przy muffinach, mieszamy w jednej misce wszystkie suche składniki, w drugiej wszystkie mokre
2. następnie dolewamy mokre do suchego i mieszamy
3. w formie do muffinek układamy papilotki i nakładamy ciasto
4. piekarnik 200st pieczemy 15minut.
5. w 'pęknięcia' wsypujemy odrobinę brązowego cukru i pieczemy jeszcze ok. 5 minut
6. gotowe :)

sobota, 24 listopada 2012

III - muffiny snickersowe

no to na słodko :)

jak zwykle z muffinami zakładam, że skoro przepis podstawowy jest dobry, to wyjdzie :)
więc składniki dodatkowe sypię 'na oko'

Przepis podstawowy:
suche
- 2 szklanki mąki
- czubata łyżeczka i trochę proszku do pieczenia
- pół łyżeczki soli
- 1/3 szklanki cukru
mokre
- jajko / duże jajko
- pół szklanki oleju roślinnego
- 3/4 szklanki jogurtu
- 1/3 szklanki mleka

włączamy piekarnik na 200 stopni
przygotowujemy blachę i wykładamy ją papilotkami

suche do dużej miski, przesiać, wymieszać porządnie
mokre do mniejszej miski, dokładnie wymieszać (ja używam blendera)

uwagi dla Vadi ;)
- jajka zawsze wrzucamy do osobnego naczynia - łatwiej wyłowić skorupki + jeśli się okaże, że jest zepsute, nie zepsuje całego ciasta
- do naszej szklanki-miarki najpierw wlewamy olej, pozostałe składniki będą sobie potem ładnie spływać]

składniki dodatkowe (ilość użyta, można dodać mniej czy więcej):
- 6 krówek - kroimy, dorzucamy trochę mąki, aby kawałeczki nie skleiły się
- 3 'paski' czekolady mlecznej - kroimy
- 3 duże łyżeczki masła orzechowego


krówki i czekoladę dodajemy do suchego
masło (orzechowe! Vadi, było gdzieś wcześniej o zwykłym? o.O ) do mokrego (mieszamy dobrze, ja zmiksowałam blenderem na jednolitą masę, ale w sumie mogłam zostawić trochę masła niedokładnie wymieszanego)

mokre dolewamy do suchego, mieszamy łyżką nie za bardzo dokładnie, ale tak, żeby nie było kraterów z suchą mąką

nakładamy i od razu do piekarnika
przy nakładaniu staramy się, aby krówki i czekolada nie były na wierzchu (podczas pieczenia mogą spływać i się przypalać)


teoretyczny czas pieczenia to 20 minut

dzisiejsze są w piekarniku 25 i jeszcze co najmniej 5 minut przed nimi

ostatecznie piekłam przez prawie 35 minut
mogłam dodać więcej cukru, bo w miejscach 'bezczekoladowych' czy 'bezkrówkowych' są prawie wytrawne ;) chociaż w sumie może taki kontrast jest lepszy

pół blachy pochłonięto ekspresowo, więc zakładam, że są dobre :)